Minął miesiąc od złożenia przez Polskie Elektrownie Jądrowe wniosku do Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki o zezwolenie na budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w gminie Choczewo. To jeden z najważniejszych i najbardziej wymagających etapów całego przedsięwzięcia – proces licencjonowania, który obejmuje analizę dziesiątek tysięcy stron dokumentacji. Kluczowym celem jest ocena bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej planowanego obiektu.

W PAA powołano międzydepartamentowy zespół ekspertów, który prowadzi procedurę wydania zezwolenia oraz oceny dozorowej. W szczytowym momencie w prace może być zaangażowanych około 60 specjalistów. Agencja od lat przygotowywała się do tego zadania, rozwijając kompetencje kadry i korzystając ze staży w zagranicznych instytucjach dozoru jądrowego. Wiedza zdobyta w krajach z zaawansowanymi programami atomowymi jest dziś wykorzystywana w analizie polskiego wniosku.
Prezes PAA ma możliwość korzystania ze wsparcia autoryzowanych laboratoriów i organizacji eksperckich – obecnie wydanych jest 18 takich autoryzacji, zarówno dla podmiotów krajowych, jak i zagranicznych. Dzięki temu możliwe jest konsultowanie kluczowych kwestii związanych z bezpieczeństwem z niezależnymi ekspertami.
Wniosek, który wpłynął 31 marca, liczy około 40 tysięcy stron. Obecnie trwa końcowy etap oceny formalno‑prawnej, polegający na sprawdzeniu kompletności dokumentacji i wymaganych załączników. Dopiero po tym etapie możliwe będzie przejście do wieloetapowej analizy merytorycznej, obejmującej rozwiązania techniczne i organizacyjne, analizy bezpieczeństwa oraz limity i warunki eksploatacyjne.
Na ocenę dokumentacji pod kątem zgodności z przepisami i najwyższymi standardami bezpieczeństwa PAA ma ustawowo 24 miesiące, nie licząc czasu potrzebnego na ewentualne uzupełnienia. Agencja podkreśla, że proces nie może być skrócony kosztem jakości – priorytetem pozostaje bezpieczeństwo. Zezwolenie na budowę elektrowni jądrowej może zostać wydane wyłącznie w przypadku spełnienia wszystkich wymaganych warunków.
To oznacza, że projekt w Choczewie wchodzi w kluczową fazę, w której tempo prac zależeć będzie od jakości dokumentacji i współpracy między inwestorem a dozorem jądrowym.

