Majowy wieczór nad jeziorem w Salinie zamienił się w dramat, którego nikt nie był w stanie przewidzieć. Kilka minut po godzinie 23 służby ratunkowe otrzymały informację o przewróconej łodzi, na której znajdowało się pięć osób. Zgłoszenie natychmiast uruchomiło jedną z największych nocnych akcji ratowniczych w regionie. Na miejsce ruszyły zastępy Państwowej Straży Pożarnej (JRG1), w tym wyspecjalizowana grupa wodno‑nurkowa (SRw/JRG2), cztery jednostki OSP (Gniewino, Kostkowo, Nadole i Choczewo), Policja i Zespół Ratownictwa Medycznego. W ciemności nad jeziorem pojawiły się trzy łodzie ratownicze, grupa sonarowa OSP Choczewo i dron podwodny, które miały pomóc w odnalezieniu osób zaginionych w wodzie. Warunki były wyjątkowo trudne — noc, ograniczona widoczność i duży obszar poszukiwań…

Ratownicy pracowali nieprzerwanie, wydobywając z wody kolejne osoby. Dwie z nich zostały przekazane zespołom medycznym i przetransportowane do szpitala. Niestety, mimo intensywnych działań na brzegu, życia 28‑letniej kobiety i 27‑letniego mężczyzny nie udało się uratować. Jednej osobie udało się dopłynąć do brzegu o własnych siłach. Działania zakończyły się dopiero o 5:50, kiedy pierwsze światło dnia zaczęło przebijać się nad taflą jeziora. Teraz służby będą ustalać, jak doszło do wywrócenia łodzi i co dokładnie wydarzyło się tej tragicznej nocy. Jak podaje TVN24… ze wstępnych ustaleń Policji wynika, że osoba kierująca łodzią była w stanie nietrzeźwym a badanie alkomatem wykazało 1,5 promila alkoholu w organizmie.

