Budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w gminie Choczewo wchodzi w kolejny, coraz bardziej widoczny etap. Na terenie przyszłej inwestycji trwa oczyszczanie obszaru z roślinności oraz grodzenie placu budowy. Równolegle inwestor – Polskie Elektrownie Jądrowe – oczekuje na decyzję wojewody pomorskiej dotyczącą drugiej fazy prac przygotowawczych, która pozwoli na głębszą ingerencję w teren i przygotowanie go pod pierwsze roboty budowlane. Aby utrzymać harmonogram, konieczna jest również nowelizacja specustawy atomowej. Projekt zmian ma wkrótce trafić do Sejmu, co umożliwi wylanie tzw. betonu jądrowego w 2028 roku i uruchomienie pierwszego bloku w 2036 roku…

Prezes PEJ, Marek Woszczyk, podkreśla, że sprawność administracji publicznej jest kluczowa dla tempa realizacji inwestycji. Spółka deklaruje, że chce aktywnie wspierać proces wydawania decyzji, prowadząc stały dialog z urzędami i przygotowując wnioski w sposób maksymalnie kompletny, tak aby skrócić czas ich rozpatrywania. Jak zaznacza Woszczyk, inwestor nie zastąpi urzędników, ale może działać w sposób, który ułatwi pracę obu stronom.
Równolegle trwa dialog z mieszkańcami gminy Choczewo, którzy od lat są podzieleni w ocenie projektu. Część społeczności widzi w elektrowni szansę na rozwój regionu, inni obawiają się utraty walorów krajobrazowych, spadku atrakcyjności turystycznej czy zwiększonego ruchu. PEJ wskazuje na konkretne działania, które mają poprawić lokalną infrastrukturę – m.in. modernizację drogi Biebrowo–Jackowo czy budowę nowego dojazdu do plaży w Słajszewie. Trwają również rozmowy o przyłączeniu północnej części gminy do oczyszczalni ścieków należącej do spółki, co miałoby przynieść korzyści zarówno inwestorowi, jak i mieszkańcom.
Woszczyk zwraca uwagę, że kluczową rolę w procesie inwestycyjnym odgrywa Państwowa Agencja Atomistyki, która musi wydać zgodę na uruchomienie elektrowni. Bez spełnienia rygorystycznych norm bezpieczeństwa radiologicznego projekt nie zostanie dopuszczony do eksploatacji. Dlatego planowane są kolejne spotkania z mieszkańcami, również z udziałem niezależnego regulatora, który ma wyjaśniać kwestie techniczne i odpowiadać na pytania dotyczące bezpieczeństwa.
Jednym z najważniejszych tematów, które powracają w rozmowach z mieszkańcami, są rekompensaty za utratę walorów krajobrazowych i turystycznych. Prezes PEJ przyznaje, że postulat ten jest zrozumiały i zasługuje na poważne potraktowanie. Spółka pracuje nad propozycją rozwiązania prawno‑komercyjnego, które mogłoby stać się podstawą systemu rekompensat. Ostateczne decyzje będą jednak należeć do rządu i parlamentu. Woszczyk podkreśla, że inwestor chce działać odpowiedzialnie i aktywnie budować społeczną akceptację dla projektu.

