Budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w Choczewie wchodzi w etap, w którym tempo prac zaczyna być widoczne gołym okiem. W czwartek podpisano umowę między Polimeksem Mostostal a Bechtel Polska na realizację dwóch hal do montażu modułów reaktora. To kolejny krok w gigantycznym przedsięwzięciu, które – jak podkreślają przedstawiciele rządu – ma nie tylko wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne, ale też realnie podbić polskie PKB. Minister infrastruktury – Dariusz Klimczak podczas dzisiejszej konferencji prasowej w gminie Choczewo – nie krył zadowolenia z postępów. Wyliczał, że równolegle powstają trzy kluczowe elementy dostępu do przyszłej elektrowni: nowa droga krajowa, linie kolejowe oraz infrastruktura hydrotechniczna MOLF, czyli konstrukcja wysunięta kilometr w głąb morza, która pozwoli na transport największych komponentów reaktora…

Według zapowiedzi ostatni odcinek drogi krajowej ma być gotowy do końca II kwartału 2027 roku, a połączenie z trasą S6 – rok później. Koszt inwestycji drogowej przekroczy 300 mln zł. Jeszcze większe środki pochłonie infrastruktura kolejowa – 3,2 mld zł na nowe i przebudowane linie oraz budowę przystanków, które będą wykorzystywane zarówno w trakcie budowy, jak i później przez pasażerów.
Klimczak podkreślał, że Polska buduje dziś szybciej niż większość państw Europy, a firmy wykonawcze przeżywają „złote czasy”. – Nasza gospodarka jest rozpędzona. Polski rynek budowlany to najlepsza oferta w Europie – mówił, przypominając, że budżet na infrastrukturę transportową wzrósł w tej kadencji z 58 do 103 mld zł.
Jeszcze mocniejsze akcenty padły ze strony ministra energii Miłosza Motyki. Nazwał inwestycję w Choczewie największym przedsięwzięciem gospodarczym w historii Polski. Łączny koszt budowy elektrowni i infrastruktury to 200 mld zł – część środków już została uruchomiona.
Motyka zwracał uwagę, że w obecnej sytuacji geopolitycznej opóźnienia w sektorze energetycznym są niedopuszczalne. Kryzysy na świecie pokazują, jak łatwo przerwać łańcuchy dostaw i jak szybko rosną ceny energii. Dlatego – jak mówił – Polska musi produkować jak najwięcej energii u siebie i przyspieszać wszystkie inwestycje: od sieci przesyłowych po nowe moce gazowe i odnawialne. Do 2030 roku na same sieci elektroenergetyczne ma trafić 100 mld zł.
Prezes Polskich Elektrowni Jądrowych Marek Woszczyk podkreślił, że wpływ inwestycji na gospodarkę będzie odczuwalny w skali makro. Według analiz elektrownia dołoży do polskiego PKB aż 1 punkt procentowy. Po uruchomieniu pokryje 11 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. PEJ planują uzyskać formalne pozwolenie na budowę w 2028 roku.
Budowa atomu w Choczewie to nie tylko projekt energetyczny – to impuls rozwojowy, który zmieni północną Polskę, wzmocni krajową gospodarkę i otworzy drogę do kolejnych wielkich inwestycji. Wszystko wskazuje na to, że Polska weszła w etap, w którym atom przestaje być planem, a staje się realnym fundamentem przyszłej energetyki.
